English Español Français Deutsch Italiano Český Polski Русский Română Українська Português Eesti 中文

Współczesna wiedza o Bogu, Ewolucji, sensie życia człowieka.
Metodologia duchowego doskonalenia się.

 
Zajęcia 5
 

Sztuka bycia szczęśliwym/Zajęcia 5


Zajęcia 5

Medytacja wstępna

Ćwiczenia psychofizyczne. W uzupełnieniu poznanych na poprzednich zajęciach trzech ćwiczeń z tej serii nauczymy się jeszcze jednego. Ćwiczenie to nosi nazwę “wnikanie”.

Podnosimy ręce z dłońmi odwróconymi od siebie i raz za razem opuszczamy je na boki. Za każdym takim ruchem jak gdyby wykłuwamy się z kolejnej powłoki, stając się coraz jaśniejszymi, czystszymi, wznosząc się coraz wyżej ku źródłu światła i życia — słońcu ... A oto już ono blisko, oto jeszcze kilka ruchów i my osiągamy je ... Wnikamy w nie, rozkoszujemy się obecnością w tym skondensowanym jak gdyby do stanu ciekłego subtelnym złocistym świetle ...

... Spływamy z powrotem na ziemię, lecz teraz ze słońcem w swojej piersi. Oto już jesteśmy na ziemi ... I świecimy na wszystkich ludzi i na wszystko co żyje światłem słonecznym ze swej piersi ...

... Zakończymy to ćwiczenie, rozpoczynamy następne.

Znowu słońce nad nami. Zlewa na nas strumień swoich dobroczynnych promieni. Pozwalamy im wejść w siebie, znajdujemy się jak gdyby pod wodospadem łaski. Wokół nas — aromat kwiatów i śpiew ptaków ... Absolutna harmonia ... Zlewamy się z nią ... Granice ciała zatracają się, rozpływając się w tej rozkoszy ... Tutaj nie trzeba żadnego wysiłku, wystarczy tylko rozpłynąć się w harmonii, oddać się jej.

Oto ciało zaczyna samo kołysać się, jak faluje w ciepłej wodzie morza południowego wodorost, całkowicie poddając się delikatnej fali lekkiego przypływu ...

Ruchy stają się intensywniejsze, przypominając taniec indyjski ... Wyswobodzimy ręce — podniesiemy je i zlejemy z harmonią przestrzeni ... Rozluźniamy kręgosłup, nogi ... Nie planujemy ruchów, nie wyznaczamy ich sobie “od umysłu” — jedynie obserwujemy je z boku — jak widzowie ... Ciało wchodząc w harmonię z przestrzenią, wypełnioną błogością i nie będąc sterowane rozumem nie może pozostawać nieruchome! Tańczymy! ...

Taniec ten zastąpi nam rozgrzewkę z poprzednich zajęć. Na niego można poświęcić około 20 minut.

Jeżeli komuś to ćwiczenie nie wychodzi za pierwszym razem, może wykonywać ćwiczenia rozgrzewkowe w dowolnym układzie, nie planując przy tym kolejności elementów: każdy kolejny ruch powinien powstawać jak gdyby sam przez się. Nie należy jednak oczekiwać na powstanie ruchów, nadajmy ciału jakąś “falę nośną” kołysania i zapomnijmy o nim, koncentrując się na latihanie.

Po rozgrzewce metodą tańca “spontanicznego” najbardziej korzystna jest relaksacja w “pozycji półżółwia”.

Przyswoimy sobie nowy wariant "pozycji krokodyla”. Podstawowa pozycja taka sama jak w pierwszym wariancie, lecz dłonie rąk nie podtrzymują głowy, a leżą na podłodze, obejmując przedramiona; nie opieramy się na łokciach: głowa i przednia część tułowia podtrzymywane są dzięki lekkiemu statycznemu naprężeniu mięśni pleców. Koncentracja — jak w wariancie pierwszym. W pozycji tej można pozostać przez 10—20 minut. Jest to doskonałe ćwiczenie dla likwidacji wady postawy (przygarbienia), gdyż mięśnie górnej części pleców przystosowuj się do długotrwałego naprężenia statycznego. Ćwiczenie to daje również pełnowartościowy wypoczynek.

Siadamy w "pozycji ucznia". Zapoznamy się ze sposobem, pozwalającym nauczyć się o wiele lepszego odczuwania harmonii otoczenia.

Są wśród nas ludzie zdolni do rozlewania się świadomością na obiekty świata zewnętrznego, przede wszystkim przyrody ożywionej, dostrajania się do nich emocjonalnie wchodząc w rezonans z ich stanem, sycenia się szczęściem, radością, którą następnie łatwo dzielą się z innymi ludźmi.

Lecz są wśród nas i tacy, którzy cały czas pozostają świadomością wewnątrz siebie i na świat zewnętrzny patrzą jak przez wąską szczelinę, “jak z czołgu”, nie będąc zdolni doznawać tych wzniosłych stanów.

Proponowane ćwiczenie pomoże tym ludziom pokonać tę barierę samoizolacji.

Skoncentrujemy się w przestrzeni wewnątrz swego ciała. Spojrzyjmy od wewnątrz na powłokę, oddzielającą ciało od otaczającego świata. Rozłupiemy ją, tak jak kurczątko rozłupuje skorupę swego jajka! Jeżeli w jakimś miejscu się to nie udaje — można wyobrazić sobie i użyć do pomocy piły, siekiery, kleszczy lub inne narzędzia ... Dopilnujemy, aby powłoka nie pozostawała ani na głowie, ani na rękach, ani też na nogach.

To ćwiczenie może kosztować wiele wysiłku, lecz jakąż swobodę odczuwa się po rozłupaniu i zrzuceniu swojej skorupy! O ile bliższe i droższe stają się i świeżość wiatru, i powietrze przesycone słonecznym światłem i przestrzenie przyrody ojczystej!

Sawasaną

Część teoretyczna. Materiał teoretyczny poprzednich zajęć powinien był dać każdemu wiele do myślenia odnośnie swojej niedoskonałości etycznej, walki ze swymi wadami.

Ogólnie rzecz biorąc wszystkie wady można podzielić na dwie podstawowe grupy: a) istnienie cech negatywnych i b) brak cech pozytywnych. Pozbycie się i tych i tamtych jest praktycznie ścisłe powiązane.

Tak więc wada została wykryta. Jakże teraz z nią walczyć?

Z całą pewnością trzeba przede wszystkim pozbyć się egoistycznego podejścia: ,,Co chcę — to robię, gwiżdżę na wszystkich! ...”. Trzeba nauczyć się stawiać interesy innych ludzi wyżej od swoich osobistych. Jeśli zaś patrzeć szerzej — to w ogóle żyć nie dla siebie, a dla innych. Aby poznać prawdziwą Miłość trzeba nauczyć się ofiarować — a nie walczyć, oddawać — a nie żądać dla siebie. Miłość — to nie konfrontacja, a poświęcenie.

A więc obok wykrycia wady pojawia się chęć pozbycia się jej.

Teraz postaramy się pamiętać o niej jak najdłużej. Niech przez jakiś czas pomęczą nas wyrzuty sumienia.

Warto prześledzić rozwój każdej wady właśnie od chwili jej powstania, być może od dzieciństwa: jak się ona rozwijała, jakie konkretne czyny były przejawem tej wady.

Bardzo dobrym sposobem jest przemyślenie od nowa, lecz już inaczej — prawidłowo — tych sytuacji — w których popełniało się błędy. Należy przemyśleć także wszelkie możliwe sytuacje na przyszłość, w których te same błędy mogą się zdarzyć znowu. I zachować czujność.

Nie polecałbym natomiast tego, co czasami ktoś może radzić: całe życie płakać i kajać się z powodu popełnionego kiedyś ,,grzechu”. Przecież Sens skruchy polega nie na tym, aby wyprosić przebaczenie, lecz na tym, aby nauczyć się nie powtarzać swoich błędów. Nie wolno oddawać się przygnębieniu. Możliwość służenia ludziom maksymalnie przejawia się tylko w stanie radości. Radość jest koniecznym atrybutem Miłości. Płacząc zaś jedynie nad “grzechem”, “zamykając się w sobie”, odgradzając się przy tym od ludzi, zapominamy, że najgłówniejszą wadą jest właśnie obojętność wobec innych i myślenie tylko o sobie.

Na następnych zajęciach zapoznamy się z innymi sposobami oczyszczenia się od wad. Na razie jednak trzeba utrwalić już przerobiony materiał.

<<< >>>
 
Strona gіуwnaKsi№їkiArtukuіyFilmyFotogalerieWygaszacze ekranuNasze stronyLinkiO nasKontakt